Design- sztuka czy rzemiosło?

Design- sztuka czy rzemiosło?

Czy projektowanie to sztuka piękna, czy raczej rzemiosło? Wokół tej kwestii od lat toczy się dyskusja, która odsłania głęboką rozbieżność myślową w postrzeganiu designu. Z jednej strony widzimy projektowanie jako przestrzeń ekspresji twórczej, niemalże artystycznej – z drugiej jako pracę podporządkowaną regułom funkcjonalności, techniki i potrzebom użytkownika. Być może najtrafniejsze odpowiedzi kryją się nie po którejś ze stron, lecz właśnie między nimi.

Sam termin „wzornictwo przemysłowe” po raz pierwszy zaczyna funkcjonować na początku XX wieku, choć jego zalążki sięgają rewolucji przemysłowej. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba łączenia formy i funkcji w kontekście produkcji masowej. W 1919 roku, kiedy Walter Gropius zakłada Bauhaus, wybrzmiewa idea pogodzenia sztuki i rzemiosła – przeświadczenie, że obie dziedziny nie tylko mogą, ale i powinny się przenikać. „Nie ma zasadniczej różnicy między artystą a rzemieślnikiem. Artysta jest tylko rzemieślnikiem, który osiągnął poziom sztuki” – pisał Gropius w manifeście szkoły, która na zawsze zmieniła sposób myślenia o projektowaniu.

Równolegle rodzi się napięcie. Niektórzy projektanci zaczynają traktować design jako dziedzinę niemal inżynieryjną, skoncentrowaną na problemach użytkowych, ergonomii i oszczędności środków. Dieter Rams, twórca filozofii „dobrego designu”, twierdził: „Dobry design to tak mało designu, jak to możliwe”. Z drugiej strony są tacy, jak Ettore Sottsass, którzy widzą w projektowaniu przestrzeń emocji i subiektywnego przeżycia: „Nie jestem interesowany funkcjonalnością. Interesuje mnie emocja”. Między tymi podejściami rozciąga się bogata i pełna kontrastów mapa znaczeń, w której projektowanie nieustannie się przemieszcza.

Spór o to, czym naprawdę jest design, nie tyle dzieli, co inspiruje. W rzeczywistości bowiem projektowanie zawsze oscylowało między sztuką a rzemiosłem. Ich połączenie nie jest sprzecznością, lecz potencjałem. Sztuka wnosi do projektowania odwagę, wolność, estetyczną wrażliwość i zdolność wywoływania emocji. Rzemiosło – solidność, precyzję, szacunek do materiału i znajomość procesu wytwarzania. „Projektant to planista z poczuciem piękna” – pisał Bruno Munari, oddając tym samym istotę tej złożonej profesji. Współczesny projektant nie tyle wybiera między sztuką a rzemiosłem, ile świadomie porusza się pomiędzy nimi, czerpiąc z obu światów, by stworzyć coś, co zarazem działa i porusza.

Richard Sennett zauważa, że „rzemieślnik to ten, kto angażuje się w pracę nie tylko rękami, ale i głową”. To zdanie świetnie oddaje również naturę projektanta, którego zadaniem nie jest wyłącznie rozwiązanie konkretnego problemu, ale też nadanie mu formy, znaczenia, często także – pewnej wizji. Jonathan Ive, jeden z twórców estetyki produktów Apple, mówił: „Design to nie tylko wygląd. To sposób działania”. Takie myślenie przekracza granice kategorii i prowadzi do wniosku, że design nie istnieje bez funkcji, ale funkcja – bez wyrazu – traci sens w kontekście ludzkiego doświadczenia.

W praktyce projektowanie jest przestrzenią spotkania. Nie funkcjonuje w próżni – odpowiada na potrzeby, konteksty, emocje i ograniczenia technologiczne. Dlatego trudno przyznać rację jednej stronie sporu. Gdyby design był tylko sztuką, mógłby utonąć w samouwielbieniu i niezrozumiałości. Gdyby był wyłącznie rzemiosłem, pozostałby chłodny i przewidywalny. Dopiero połączenie tych dwóch postaw sprawia, że projektowanie staje się językiem współczesności: czytelnym, zrozumiałym, ale i inspirującym.

Pod koniec dnia pytanie nie powinno brzmieć: „czy to sztuka, czy rzemiosło?”, lecz: „czy to dobre projektowanie?”. A dobre projektowanie to takie, które nie boi się sięgać po piękno i nie zapomina, po co istnieje.